Koniec zimowej Akademii.
Dobiega końca kolejna edycja Akademi Paintballowej
z Tomarem.
Trenowaliśmy z zapałem, choć ze zmiennym szczęściem. Wypadki losowe, problemy sprzętowe, kłopoty z dojazdem - był czas przywyknąć. Kontuzja wyeliminowała czasowo Hamera, co skomplikowało transport. Ale determinacja drużyny jest wielka i nic nie powstrzyma zapaleńców (przypuszczalnie Kizy powszczepiał wszystkim chipy do głowy).
Na ostatniej Akademii radomianie pojawili się w lekko okrojonym składzie – choroby, kontuzje oraz ferie zebrały swoje żniwo, znacznie upraszczając procesy logistyczne (nie ma tego złego...). Jak zwykle nie brakło czasu na porządną rozgrzewkę, grę zespołową i trafne uwagi trenera. Zawodnicy Zone Radom z niechęcią żegnają się z Sabotage i Tomarem.
Aby nie zardzewieć i nie umrzeć z nudów "Zonki" planują trenować na wynajętej sali w Radomiu, nim aura pozwoli pokazać się pod gołym niebem.
W ostatniej akademii uczestniczyli:
Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości Ani z Sabotage.
Otwarcie sezonu akademickiego 2011.
Ruszyła nowa edycja Akademii Paintballowej z Tomarem. W niedzielę, 16 stycznia, 9 członków Zone wraz ze starymi przyjaciółmi z zeszłorocznej edycji (Sabotage), oraz świeżym narybkiem speedballowego wariactwa zaczęło treningi w stolicy.
Program treningu bardzo przypominał pierwsze spotkanie poprzedniej edycji. Na wstępie poświęciliśmy trochę czasu na kwestie bezpieczeństwa. Rozgrzewka wydała się nam lekka, albo może to już jesteśmy już tacy PRO(?). Trenowane były snapy – najpierw pojedyncze, potem seriami. Można było posnapować zza różnych przeszkód – wysokich i niskich; stojąc, garbiąc się, czy klęcząc; z lewej, z prawej i z góry. Tomar bezlitośnie wytykał nieprawidłowości, ale świadomość wśród ćwiczących wzrosła, więc można było usłyszeć także od kolegi z drużyny, że coś wystaje bardziej niż powinno.
Na deser było to, co tygryski lubią najbardziej: podział na drużyny i mini mistrzostwa świata i okolić, rozegrane systemem pucharowym.
Tomar miał nie małe problemy z zapanowaniem nad dyscypliną treningu, ponieważ graczy ciągle ściągało w stronę gościa na naszym treningu – Aleksandy, wyposażonej w sprzęt fotograficzny z wyższej półki. Wchodzenie w kadr okazało się opłacalne, bo zdjęcia bardzo ciekawe i warsztatowo bez zastrzeżeń. Dzięki uprzejmości autorki galerię zdjęć można zobaczyć na naszej stronie na Facebooku.
Fotki autorstwa Aleksandry.
Ostatnia Akademia 2010
19 grudnia odbyło się o statniew tym roku spotkanie z Tomarem, w ramach Akademii Paintballowej. Pośród śniegów, w dogrzewanym namiocie było całkiem ciepło, po rozgrzewce nawet gorąco...
Podczas spotkań dało się wyróżnić parę wyraźnie rysujących się części. Na początku rozgrzewka, z ulubioną przez prowadzącego liczbą powtórzeń: 50. I to bez względu na to czy ćwiczący już „puchną”, czy jeszcze się poruszają. Starzy bywalcy akademii twierdzą jednak, że nie ma co narzekać, bo może być ciężej... Niemal wszystkie ćwiczenia odbywają się z markerem, aby przyzwyczaić się do trzymania go w rękach i aby jego obecność nie przeszkadzała. W ramach rozgrzewki zawsze było dużo ruchu i „dziwnych kroków” rodem ze skeczu Monty Pythona. Porządne rozgrzanie zabezpieczało przed poważnymi urazami, o które nie trudno, gdy po podłodze wala się mnóstwo reballi.
Po rozgrzewce były ćwiczenia z uwagami na bieżąco serwowanymi przez trenera. Następnie krótka przerwa techniczna i regeneracyjna - można było zaszpanować termosem z gorącym napojem, czy powyjadać kolegom kanapki. W drugiej części treningu uczestnicy byli jakby bardziej zaangażowani, bardziej skupieni, wszystko szło lepiej niż wcześniej. I zwykle tak wszyscy byli pochłonięci treningiem i upojeni małymi sukcesami, że nie wiadomo kiedy nadchodził koniec zajęć. Na koniec obszerny de-briefing, podczas którego Tomar podsumowywał nasze działania, wspólny okrzyk i można było się zbierać do domu.
Im bliżej końca tej edycji, tym więcej było grania, spajania w całość wszystkich wcześniej przećwiczonych elementów. Ostatni trening to były gry w ustalonych składach 4x4. Trener wymagał, by założyć sobie plan ataku, przydzielić role zawodnikom oraz przygotować warianty realizacji. Gdy po pierwszej porażce drużyna chciała zmienić plan, Tomar forsował jednak powtórkę poprzednio obmyślonej strategii, wytykał błędy, jakie popełniono. Faktycznie okazywało się wtedy, że jednak można przeprowadzić atak według wcześniejszych postanowień. Gry obfitowały w wiele niespodzianek – po dobrym rozpoczęciu i zdobyciu przewagi udawało się przegrać... Szczególne powody do zadowolenia miał Kizy, który pozostawszy na polu w pojedynkę przeciwko trzem przegalopował przez pole ruchem konika szachowego wykaszając wszystkich przeciwników – akcja godna Top Gun.
Treningi były tak owocne, że Sabotage i Zone nie zamierzają robić sobie długiej przerwy – w połowie stycznia pojawią się na kolejnej edycji.
Ciągle trenujemy…
Po tygodniowej przerwie po raz kolejny udaliśmy się na zajęcia Akademii Paintballowej.
Niestety, w porównaniu z pierwszym spotkaniem liczba czynnie biorących udział graczy uległa pomniejszeniu, co wcale nie oznaczało taryfy ulgowej. Zarówno nasza drużyna, jak i Sabotage przybyła z lekkimi brakami w kadrze.
Jeśli komuś wydawało się, że na poprzednim spotkaniu dał się z siebie wszystko to bardzo się mylił. Zaczęło się od konkretnej rozgrzewki, gdzie każdy mięsień został rozgrzany do czerwoności.
Sam trening był również bardzo rozbudowany. Najpierw doskonalenie strzelania w trakcie biegu, a potem zachowanie za przeszkodą i wreszcie wydawanie komend. Z pozoru proste komunikowanie się napolu, jak widać, również wymaga ćwiczeń. Na deser wszystko zostało połączone w jedno ćwiczenie, więc łatwo nie było. Tym samym każdy pokazał ile zrozumiał z rad i wskazówek udzielanych przez Tomara. I niech nikt nie myśli, że nie trzeba było się starać- za każdy błąd w nagrodę pięć pompek.
Pomimo tego, że wysiłek był ekstremalny, nie było słychać marudzenia. Ze zniecierpliwieniem czekamy na kolejne zajęcia!
Akademia Paintballowa
Zakończyły się rozrywki roku 2010, ale Zone Radom myśli już o kolejnym sezonie. Wszyscy aktywni członkowie drużyny jak jeden mąż stawili się na pierwszym treningu na hali Skilla. Wspólnie z Zone trenuje Sabotage, dla którego jest już trzecia edycja Akademii Paintballowej.
Treningi odbywają się pod namiotem, na polu o wymiarach 18 x 32 metry. Do dyspozycji trenujących jest pole z przeszkodami Supairball Millennium oraz 60 tysięcy kulek Reball. Tematem każdego spotkania jest inny element rozgrywki, który jest „rozbierany” na czynniki pierwsze, trenowany do znudzenia i do siódmych potów.
Treningi prowadzone są przez Tomara z Rangera, który dał się poznać jako oszczędny w słowach fachowiec, potrafiący z rozbrajającą szczerością wytknąć wszystkie błędy. Tematem pierwszej Akademii był snapshooting. Gracze mieli okazję zapoznać się z poglądami Tomara na snapowanie zza różnych przeszkód, które wymuszały różne pozycje. Snapowanie odbywało się najpierw do celów, potem do siebie na wzajem – można było w praktyce przetestować celowość przykładania się do ćwiczenia.
Na koniec - w charakterze deseru - była możliwość pogrania, co najbardziej przypadło do gustu obu trenującym drużynom. Gracze zostali nawet przez trenera pochwaleni za dynamikę i myślenie podczas gry, gdyż zwykle przez pierwsze spotkania uczestnicy grają nieśmiało i asekuracyjnie.



























